Czy społeczność wystarczy żeby zarabiać?

Tak


Przypisy

To jest najkrótszy artykuł, jaki napisałem. Ale chciałem, żeby odpowiedź z tytułu zabrzmiała jednoznacznie. A więc nie: chyba, czasami, to zależy… Po prostu tak. W ramach przypisów do artykułu podam uzasadnienie, dlaczego tak uważam.

Mamy dwójkę ludzi: Paweł i Zenek. Obydwaj mają problem, bo ich firmy zbankrutowały. Obydwaj są dobrymi specjalistami. Mają bardzo podobne doświadczenie, wykształcenie i portfolio. Obydwaj mają „poduszkę finansową”, która wystarczy im na około 3 miesiące. Ale tylko jeden z nich ma szansę w tym czasie założyć dochodowy biznes.

Jeden z nich, Zenek, ma społeczność odbiorców, którzy go dobrze znają i szanują. Przez lata prowadził kanał na YouTube i zgromadził pokaźne grono odbiorców. To nie tylko widzowie, którzy zasubskrybowali kanał. To są ludzie, którzy widzą wartość w jego filmach. Mało tego, wiele z tych osób kupowało jego produkty i byli zadowoleni. W mediach społecznościowych ludzie polecali sobie te produkty i dyskutowali o nich.

Paweł nie miał tyle szczęścia (albo rozumu) i nie budował żadnej społeczności. Po prostu sprzedawał produkty pod różnymi markami „krzak”. Nie był rozpoznawalny, bazował na prostych reklamach i niskiej cenie. Zakładając nowy biznes, będzie musiał budować wszystko od podstaw.

Co może zrobić Zenek? Mógłby wykorzystać teraz swój kanał, ale… w wyniku ataku hakerskiego stracił go bezpowrotnie. Jedyny kontakt, jaki ma ze swoimi odbiorcami, to newsletter. Ale budował go od niedawna i ma tam kontakt tylko do 20% swojej społeczności. Jak wyglądają teraz jego szanse? Zobaczmy, czym jest, a czym nie jest społeczność odbiorców.

Czym jest społeczność odbiorców?

  • Po pierwsze, społeczność odbiorców Cię zna (lub Twoją firmę). Nawet jeśli nie masz do nich kontaktu, bo właśnie przepadł Twój kanał, jesteś w ich głowach. Nie trzeba subskrybować kanału YouTube Biedronki, żeby znać tę firmę i mieć o niej wyrobione zdanie. Społeczność Cię zna.
  • Po drugie, społeczność jest gotowa na interakcję. To znaczy, że reaguje na Twoje wezwania do działania. Jeśli zaproponujesz zapis na newsletter i podasz naprawdę dobry powód, żeby się zapisać, znaczna część odbiorców zrobi to. To jest tak zwana zaangażowana społeczność. Jeśli przedstawisz swój produkt i dasz im naprawdę dobry powód, żeby kupili, część kupi.
  • Najwyższy poziom zaangażowania, to polecanie Twoich produktów innym. Idealna społeczność to taka, która sama się wzajemnie kontaktuje, komentuje Twoje treści i produkty, doradza sobie wzajemnie, kiedy jaki produkt wykorzystać… To jest szczyt marzeń, jeśli chodzi o dobrą społeczność.

Czym nie jest społeczność odbiorców?

Przede wszystkim nie jest grupą subskrybentów, którzy kliknęli kiedyś w guzik i zapomnieli o Tobie. Od czasu do czasu zerkną na to, co publikujesz, ale nie robi to na nich wrażenia. To są subskrybenci, ale nie społeczność.

Niejeden „influencer” chwali się liczebnością swojej grupy odbiorców. Za reklamy chce pobierać opłaty, zależne od liczby subskrypcji. Tymczasem, znacznie ważniejszym parametrem, często przemilczanym, jest „stopień konwersji” wśród odbiorców. Chodzi o procent osób, które reagują, kiedy influencer sugeruje działanie. Jeśli poleci jakiś sklep, w którym właśnie jest świetna promocja, ile osób choćby kliknie w link, żeby ją zobaczyć? To jest podstawowa konwersja i informacja o zaangażowaniu społeczności.

Co ciekawe, dość często wyższą konwersją charakteryzują się mniej liczne grupy odbiorców. Dlaczego? Jest wiele kobiet, które pomyślały raz o odchudzaniu i czym prędzej kliknęły w kanał Ewy Chodakowskiej. Traktują to jak przynależność do określonej grupy osób, które dbają o swój wygląd. Ale znacznie mniej osób, poszukując informacji o odchudzaniu, przeklika się przez niszowe kanały, gdzie serwowana jest specjalistyczna wiedza. Żeby subskrybować te kanały, potrzeba więcej determinacji, poświęconego czasu i zdecydowania. Dlatego te mniej liczne grupy, składają się często z osób bardziej zaangażowanych.

Nie warto się więc przejmować tym, że nie mamy dużej społeczności. O wiele ważniejszym pytaniem jest jej zaangażowanie. Bo od tego zależy, na ile grupa będzie konwertować.

Co ma teraz zrobić Zenon?

Stracił kontakt do większości osób ze swojej społeczności. Czy jest coś, co może jeszcze zrobić? Przypomnij sobie swojego ulubionego blogera, podcastera, czy YouTubera. Wyobraź sobie, że stracił swój kanał ze względów technicznych, ale dostajesz informację, że teraz publikuje swoje materiały na innej platformie. Masz tam konto i dostajesz powiadomienie, że możesz go subskrybować. Klikasz?

Znacznie więcej osób zasubskrybuje kogoś, kogo zna z innych kanałów, niż nowego, nieznanego człowieka. Bo społeczność, to nie osoby, do których mamy kontakt (choć dobrze go mieć), ale osoby, które Cię znają i lubią.

Zenek powinien stworzyć nowy kanał (nawet jeśli będzie na innej platformie), zachowując jak najwięcej cech wizualnych z poprzedniego kanału. Logo, kolory, czcionki – cała tak zwana identyfikacja wizualna powinna pozostać bez zmian. Również charakter wypowiedzi, czy poruszane tematy, wszystko, co składa się na „archetyp marki”, powinno pozostać nienaruszone. Ma pokazać, że kanał się zmienił, ale on pozostał ten sam.

Potem może wykorzystać te kontakty, które ma. Może użyć newslettera, a nawet skorzystać z grup społecznościowych, w których wie, że jego społeczność przesiaduje i dyskutuje. Powinien krótko opowiedzieć o swojej przygodzie i zaprosić do kontynuowania kontaktu z nim, tym razem na innym kanale.

Po odbudowaniu kontaktu ze swoją społecznością, może przygotować wartościowe materiały. Trzeba pokazać, że warto było znów kliknąć w subskrypcję jego nowych publikacji. Jednocześnie warto, żeby pracował nad nowym produktem. Ma już przecież ludzi, którzy na dzień dobry będą nim zainteresowani…

Co powinien zrobić Paweł?

Jeśli chce budować swój nowy biznes, powinien zacząć od zebrania społeczności. To zajmie mu trochę czasu, więc pewnie zaczepi się w jakiejś pracy. Po godzinach może budować blog, vlog, kanał społecznościowy… Platformę powinien dopasować do tego, gdzie najchętniej przebywają jego przyszli klienci, jego grupa docelowa.

Aha, lepiej, żeby nie zapomniał o newsletterze. Jeśli inne kanały dostępu do odbiorców zawiodą, listę e-mailową po prostu ma.

Podsumowanie

Społeczność (ta prawdziwa, nie puste kliknięcia w subskrypcję) jest podstawą stabilnego działania biznesu. Kwestie techniczne mogą się zmieniać, adres sklepu, kanały publikacji treści – to wszystko ma drugorzędne znaczenie. Kluczem jest marka i społeczność, która wokół niej powstała. W przypadku pojedynczej osoby, jest to marka osobista.

Teraz mam prośbę. Jak pewnie łatwo się zorientować, też buduję społeczność. Chciałem Cię gorąco zaprosić do mojego newslettera. Ale uwaga, nie klikaj tak po prostu. Dam Ci dobry powód, żeby do niego dołączyć. Na początek dostaniesz e-booka (86 stron) pod tytułem: Jak założyć biznes on-line i zwariować tylko trochę? Następnie, raz w tygodniu będę wysyłać Ci krótką historię o Zenku, który próbuje założyć własną działalność, a ponadto będą tam informacje o najciekawszych artykułach na moim blogu. Wspomnę też czasami o nowościach wydawniczych. Jeśli uważasz, że warto, kliknij w zapis na newsletter.

Newsletter

Shopping Cart