Jak zacząć działać?

W poprzednim artykule (Jak podejmować decyzje?) opisałem moją historię, jak przeprowadziłem się na polanę w lesie, razem z moją rodziną. Mówiłem o tym, że w podejmowaniu decyzji najważniejsze są marzenia, a nie okazje. Obiecałem, że następnym razem opiszę konkretnie, co zrobić, żeby wziąć się do roboty. Obietnicy dotrzymuję, a „następny raz” wypada właśnie teraz.

Nie bój się narzekać

Powiedziano Ci w dzieciństwie, że narzekanie jest niegrzeczne, że psuje humor i w ogóle nie wypada? Zapomnij o tym. Narzekanie jest potrzebne! Powiem więcej, jest całkowicie naturalne. Jeśli coś nam się nie podoba, wyrażamy to. Jasno i precyzyjnie. Im bardziej precyzyjne, tym lepiej. Oby z umiarem.

Jasne, że zatruwanie życia sobie i innym ciągłym narzekaniem nie ma sensu. Znacie codzienne rozmowy o kłopotach, że życie jest ciężkie, że praca nie ma sensu i że nadchodzi poniedziałek? Niektórzy uważają, że w niedzielę po prostu trzeba narzekać na poniedziałek, taka już jest tradycja ludzkości. Większość ludów na całym świecie praktykuje siedmiodniowy tydzień pracy tylko po to, żeby można było narzekać na poniedziałek. Takie narzekanie faktycznie nie ma sensu. Bo narzekać trzeba umieć.

W narzekaniu ważna jest precyzja

Nie wystarczy stwierdzić: ehh, jakie to wszystko jest ciężkie. Przy czym nie wiadomo do końca, czym jest owo „wszystko”, ani jaki ciężar uznajemy za ciężki… Niektórzy nawet ograniczają swoją wypowiedź do samego: ehh. Ma to wyrazić ich ogólne niezadowolenie. Jednocześnie nikt, nawet oni sami, nie wiedzą do końca, co dokładnie wprawia ich w stan niezadowolenia. Tym bardziej nie ma mowy o tym, jak ten stan zmienić.

Tymczasem nie wszystko jest ciężkie. Na przykład pierze. Ono jest akurat, jak na złość, lekkie. Podobnie jest w Twoim życiu. Założę się, że jest tylko jedna lub kilka rzeczy, które wyprowadzają cię z równowagi. Prawdopodobnie da się je zmienić, mając odpowiednią motywację i plan działania. Tym zajmiemy się za chwilę. Być może denerwuje cię ruchliwa droga, która przechodzi akurat złośliwie tuż przed twoimi oknami. A może chodzi raczej o pracę lub dojazdy do niej? A może to twoi kochani sąsiedzi wprawiają cię w ten nie najlepszy nastrój? Jeśli tak, pozdrów ich ode mnie.

W narzekaniu ważna jest też kartka

Narzekanie w myślach lub w rozmowie może być mało precyzyjne. Próbowałeś kiedyś narzekać na kartce? Zachęcam. Weź kartkę i długopis. Spróbuj napisać dokładnie, co cię dręczy. Całkiem możliwe, że użyjesz tylko jednego słowa, w którym zawrzesz sedno swoich zmartwień. A może zapiszesz drobnym maczkiem całą kartkę, pokryjesz ją tekstem obustronnie, bez marginesów, a uprzednio wybierzesz format A0… Czasem i takie wylanie żalów jest potrzebne, ale w miarę możliwości zachęcam do jak najkrótszego sprecyzowania problemu. Może być w punktach. Tak, w punktach byłoby najlepiej.

W międzyczasie opowiem Ci, co mnie się nie podobało w moim dotychczasowym miejscu zamieszkania. Będzie w punktach.

  • Za mało miejsca w mieszkaniu – mieliśmy tylko dwa pokoje, a chętnych osób do własnego kąta znacznie więcej.
  • Za blisko sąsiedzi – dookoła naszego mieszkania żyło osiem innych rodzin. Biorąc pod uwagę dość cienkie ściany, wiedzieliśmy, co u nich słychać, bez wychodzenia z domu.
  • Utrudnione wyjście na zewnątrz – pokonanie drzwi wyjściowych, potem drzwi z korytarza, następnie drzwi do windy, drzwi z windy, drzwi do wiatrołapu i drzwi na zewnątrz nie było proste. Szczególnie z wózkiem dziecięcym, dwójką dzieci na rowerkach i z zakupami w rękach…
  • Brak przyrody dookoła – kilka drzewek na trawniku przed blokiem, to nie była dokładnie ta forma przyrody, na której najbardziej nam zależało.
  • Brak miejsca do odpoczynku i spacerów – chyba że ktoś akurat lubi spacerować wąskimi chodnikami wzdłuż ulicy.
  • Wszędzie daleko – niby miasto gwarantuje dobrą komunikację, a jednak dojazd do pracy zajmował mi ponad godzinę w jedną stronę.
  • Wszechogarniający hałas – od sąsiadów w domu, samochodów na ulicy, dzieci na placu zabaw, czy windy jeżdżącej bez ustanku koło naszego mieszkania.

I jak mi idzie narzekanie? Mógłbym być zawodowym marudą? Staram się. Ważne, żeby jasno stwierdzić, co mi nie pasuje i na tym zakończyć.

Co zrobić z kartką?

Jak Twoje narzekanie? Udało się skończyć? Jeśli tak, to popatrz uważnie na swoją kartkę. Ona zawiera fakty. Nie walcz z nimi. Nie musisz wmawiać sobie, że problemy wcale nie są dokuczliwe. Masz prawo do niezadowolenia z pewnych rzeczy. Masz prawo jasno sprecyzować, co Ci przeszkadza. Ale nie masz prawa się tym zadręczać.

Chodzi o to, żeby nie wracać do tej kartki zbyt często. A już na pewno nie warto odczytywać jej codziennie przed snem. Jej treść przyda nam się trochę później. Podobnie długopis, nie chowaj go zbyt daleko.

Nie bój się też marzyć

Gratuluję pierwszego kroku! Teraz pora na drugi, znacznie trudniejszy. Narzekając, opisujesz to, co widzisz. Marząc, opisujesz coś, czego jeszcze nie ma. W tym momencie potrzebne są trzy cechy.

  • Szczerość. Chodzi mi o szczerość w najtrudniejszym wydaniu: szczerość z samym sobą. Bo szukamy tego, o czym naprawdę marzysz, nie tylko tego, co jesteś w stanie ostatecznie zaakceptować. Wiele osób mówi: chciałbym chociaż mały ogródek. Niepokoi mnie tutaj słowo „chociaż”. Jeśli marzysz o malutkim ogródku, żeby nie trzeba było dużo kosić trawy, powiedz to jasno. Ale jeśli marzysz o wielkiej przestrzeni, gdzie nie zabraknie miejsca na pole golfowe, bądź szczery. To są twoje marzenia i nikt ich za Ciebie nie odgadnie.
  • Naiwność. Mógłbym napisać: kreatywność, ale naiwność zdecydowanie lepiej oddaje tę cechę, której potrzebujesz. Naiwność zakłada, że da się spełnić każdy, nawet najdziwniejszy cel. To właśnie naiwność może skłonic cię do wyznania w stylu: chcę mieszkać w drewnianym domku na szczycie skały, tuż obok wodospadu, gdzie rośnie wielki las dębowy. To właśnie naiwność sprawi, że wypowiadając takie słowa, nie zająkniesz się, nie zaczniesz się śmiać, ani czerwienić.
  • Bezczelność. Mógłbym napisać: odwaga, ale bezczelność idzie o krok dalej. To dzięki bezczelności wodospad w twoich marzeniach będzie miał dwadzieścia metrów wysokości, a nie będzie tylko małą fontanną w przydomowym oczku wodnym. Choć osobiście pomysł oczka wodnego wydaje mi się całkiem fajny…

Masz jeszcze ten długopis od narzekania? Przygotuj sobie drugą kartkę. Zaczekaj, nic jeszcze nie pisz. Zamknij na chwilę oczy i wyobraź sobie najlepsze miejsce do zamieszkania. Nie spiesz się, wyobraź sobie swoją rodzinę i pomyśl, co tam robicie, jak spędzacie czas. A może skupisz się raczej na swojej pracy, na tym, jak traktują Cię inni ludzie, co robisz w życiu? Kiedy przyjrzysz się uważnie swoim marzeniom, otwórz oczy i zapisz ten obraz. Bądź szczery, naiwny i bezczelny.

Nasze marzenia

Tymczasem opiszę ci, jak wyglądały nasze marzenia.

  • Najważniejszy był las. I to nie byle jaki. Miał być sosnowy, ze ściółką wyłożoną zielonym mchem. W takim lesie jest dużo przestrzeni, drzewa stanowią zadaszenie, a na mchu można bardzo wygodnie odpoczywać. Bardzo lubiliśmy jeździć do takich lasów na rodzinne pikniki.
  • Z naszego domu miało być blisko do sklepu, przedszkola, czy szkoły. Takie punkty musiały znaleźć się w zasięgu krótkiego spaceru, oczywiście spaceru wśród przyrody, a nie wzdłuż ulicy.
  • Szkoła też miała olbrzymie znaczenie. Nie mogła być zbyt duża, a nauczyciele mieli być mili, dający dobry przykład.
  • Z domu miał być dobry dojazd do Warszawy, pozwalający na codzienne dojazdy do pracy.
  • W takiej scenerii miał stać nasz dom. Nie za duży, żeby łatwo było go utrzymać. Jednocześnie każdy miał mieć własny pokój, musiał też pomieścić salon z wielkim akwarium oraz pomieszczenie do pracy zdalnej na komputerze.
  • Dom miał być wyposażony w nowoczesny system ogrzewania, nie wymagający dokładania do pieca. Optymalna byłaby pompa ciepła i panele fotowoltaiczne.
  • Teren dookoła domu miał być wystarczający do dziecięcych zabaw, grillowania i innych form wypoczynku. Ponadto miał pomieścić garaż oraz dodatkowe instalacje, jak na przykład przydomowa oczyszczalnia ścieków. Jednocześnie nie mógł być za duży, żeby utrzymanie ogrodu nie pochłaniało zbyt wiele czasu.

Brzmi dobrze? Dla nas wręcz idealnie, ale to tylko nasze marzenia. Dla wielu innych osób taki opis może wcale nie być porywający. Dlatego tak ważne jest, żeby nie odtwarzać utartych schematów, ale pomyśleć, na czym Tobie naprawdę zależy.

Pora na jasne sprecyzowanie Twojego celu. Połóż, proszę, przed sobą obydwie kartki: jedną z narzekaniem, a drugą z marzeniami. Różnica między nimi, to jest Twój cel. Zanim przejdziemy dalej, chciałbym opowiedzieć przez moment o zwyczajach kotów.

Jak zdjąć kota z drzewa?

Pamiętasz może kota z poprzedniego artykułu? Jeśli nie, przypomnę, że utknął na gałęzi drzewa. Zrobił to niechcący, goniąc za jakimś ptakiem. Teraz już wie, że to był błąd. Chciałby zejść, ale nie za bardzo wie, jak to zrobić.

Ratowałeś kiedyś kota? Jeśli masz taki zamiar, upewnij się, że w pobliżu masz plaster lub bandaż. Nie od rzeczy byłoby też dobre ubezpieczenie. Koty na drzewach są słodkie, kiedy wołają o pomoc. Patrzą swoimi oczkami i wydają się miauczeć: pomóż mi zejść, jestem bezbronny. Ale wejdź po takiego kota na drzewo, a rzuci się na Ciebie z pazurami, kiedy tylko spróbujesz go chwycić.

Dlaczego? Przecież próbujesz go ratować. On to wie, sam miauczał, żebyś pofatygował się po niego na górę. Ale to są dwie, zupełnie inne rzeczy: chcieć pomocy i odważyć się ją przyjąć. Kiedy kot zauważy, że ściąganie z drzewa ma się odbyć tu i teraz, rzuci się na Ciebie, jakby walczył o własne życie. Tak działa strach.

Wspominałem już, że ludzie są podobni do kotów? Dobrze jest razem ponarzekać. Super jest razem pomarzyć. Ale kiedy skończę pisać ten akapit, nie będziesz mnie lubić. Bo zamierzam powiedzieć, że czas na decyzję jest tu i teraz. Ostatecznie, jeśli czytasz artykuł, jak zacząć działać, prawdopodobnie masz w myślach taką chęć. Ale między chęcią, a działaniem stoi jedno, niesamowicie ważne wydarzenie: decyzja. Zauważyłem kilka podstawowych wymówek przed podjęciem decyzji.

Wymówki przed podjęciem decyzji

Chcę coś zmienić, ale jeszcze nie teraz. Przyczyną dla owego „nie teraz” mogą być studia, praca, rozwój rodziny… Niekiedy ludzie kończą stwierdzeniem, że dopiero na emeryturze będą mieli czas na realizację marzeń. Logika podsuwa mi jeden wniosek. Jeśli dopiero na emeryturze zaczniesz realizować marzenia, to znaczy, że zdecydowaną większość swojego życia będziesz robić nie to, o czym marzysz. Myślę, że da się to zrobić lepiej.

Chcę zacząć działać, ale nie wiem jak. To jest konkret! Jeśli Twoje marzenia dotyczą kwestii zawodowych, moje wydawnictwo służy pomocą, w dużej mierze bezpłatną. Czytając artykuły i książki, dowiesz się wszystkiego. Znajdziesz nawet pomoc w przygotowaniu szczegółowej strategii, czy kompleksowego biznesplanu. Brak wiedzy nie jest wymówką. Jeśli myślisz o innych sferach życia, jestem pewien, że potrzebna wiedza gdzieś istnieje. Prawdopodobnie jest w Twoim zasięgu. Brak wiedzy jest łatwy do rozwiązania i nie traktujmy go jako wymówki.

Chcę podjąć decyzję, ale się boję. Słusznie, też bym się bał! Poważnie, podobno tylko głupiec się nie boi. Jeśli zamierzasz wprowadzić poważne zmiany w swoim życiu, strach jest zupełnie logiczny i dobry. To on zapewni Ci odpowiedni poziom ostrożności i rozwagi, kiedy zaczynasz działać. Jak się przełamać? Prawdopodobnie nie boisz się zdobywać wiedzy. Zacznij czytać o tym, co chcesz zrobić. To jest niegroźne zajęcie. W dodatku, im więcej wiesz na dany temat, tym mniej się boisz. Im lepiej rozumiesz, jakie kroki po kolei podjąć, jak zacząć działać bezpiecznie, tym łatwiej rozpoczniesz działanie.

Jak zacząć?

Ważna jest kolejność:

  • określasz cel,
  • podejmujesz decyzję, że chcesz go osiągnąć,
  • gromadzisz potrzebną wiedzę,
  • opracowujesz plan działania,
  • zaczynasz działać.

W tej kolejności jest łatwiej. Zdecydowanie odradzam przekładanie decyzji do późniejszych etapów. Jeśli zaczniesz gromadzić informacje i opracowywać strategię bez podjęcia jasnych decyzji, wciąż będziesz wątpić, zmieniać zdanie i męczyć się z tym, co robisz. Najpierw decyzja, potem praca.

Jest jeszcze jeden krok, przed tymi wszystkimi, które opisałem powyżej. Zapisz się na mój newsletter. Dzięki temu nie przegapisz podobnych artykułów. Raz w tygodniu wyślę Ci materiały, które z pewnością Cię zainteresują. Klik i jedną decyzję masz z głowy.

Newsletter

Shopping Cart