Jaki zawód wybrać dla dziecka?

Najpierw mała ciekawostka. Zamknij na chwilę oczy (lub w inny sposób skup się przez moment) i przypomnij sobie, jak wyglądał Twój smartfon 10 lat temu… Nie musisz mówić, chciałem Ci tylko przypomnieć, jak szybko rozwija się technologia.

A teraz druga ciekawostka. Czy wiesz, że 10 lat temu nie istniało wiele zawodów, które teraz są jednymi z bardziej popularnych? Pozwól mi podać kilka przykładów.

Zawody, których jeszcze chwilę temu nie było

Influencer – człowiek znany w mediach społecznościowych, zazwyczaj specjalizujący się w wybranej tematyce (styl życia, sport, gry komputerowe, moda itp.). Zarabia, kierując płatne reklamy do swojej grupy odbiorców.

Fundraiser – osoba poszukująca źródeł finansowania (takich jak granty, darowizny, dofinansowania) dla organizacji pożytku publicznego.

Traffic manager – analityk ruchu na stronie internetowej. Analizuje statystyki wejść na stronę oraz zachowań jej użytkowników, a także ich dane demograficzne.

Wśród tego typu zawodów piekarz lub szewc brzmią archaicznie. A trzeba przyznać, że nowych zawodów powstałych w ostatniej dekadzie dałoby się naliczyć co najmniej kilkadziesiąt.

Zawód dla dziecka

Chcesz zaplanować, czym będzie zajmować się Twoja pociecha za kilkanaście lat? Odważnie… Ale rozumiem Cię i nie będę się naśmiewać. Żyjemy w ciekawych czasach, kiedy już na etapie wyboru szkoły średniej (a nieraz i profilu podstawówki) jesteśmy zachęcani, żeby zdecydować o zawodzie wykonywanym w dalekiej przyszłości. Trzeba się jakoś odnaleźć w takiej rzeczywistości.

Nie przewidzimy wszystkich zawodów, jakie powstaną w ciągu najbliższych dwudziestu lat. Ale jesteśmy w stanie zaobserwować choćby ogólne trendy. Kluczowe w tym temacie jest zrozumienie, że żyjemy w czasie tak zwanej czwartej rewolucji przemysłowej. Spójrzmy przez chwilę, jak wyglądało to historycznie.

Rewolucje przemysłowe

Pierwszą rewolucję przemysłową identyfikuje się z wynalezieniem koła. To zrewolucjonizowało przede wszystkim transport (powstały pojazdy), ale nie tylko. Pozwoliło to na rozpowszechnienie się wszelkiego rodzaju mechanizmów.

Druga rewolucja, to wynalezienie silnika. Dotychczas wszystko było napędzane siłą mięśni (niekoniecznie ludzkich). Teraz mogły powstać samochody, samoloty, czy linie produkcyjne.

Trzecia rewolucja to powstanie komputerów (oraz całej elektroniki). Nastąpiła automatyzacja wielu procesów. Rozwinęła się też komunikacja, w tym Internet.

Czwartą rewolucję przemysłową określa się często, jako zatarcie różnicy między pracownikiem-człowiekiem i pracownikiem-maszyną. Przykładem są: samochody autonomiczne, systemy decyzyjne, ogólnie sztuczna inteligencja.

O co chodzi w czwartej rewolucji?

Warto to wyjaśnić, porównując dwa pojęcia: automatyzacja i autonomizacja.

Jeśli mam kosiarkę i sam muszę ją prowadzić, nie jest ani automatyczna, ani autonomiczna. Jeżeli natomiast dorobimy jej system sterowania, który pozwoli na zaprogramowanie jej kilku przejazdów, mamy kosiarkę automatyczną. Ten automat jest głupi. Nie poradzi sobie, jeśli napotka niespodziewaną przeszkodę. Możemy zaprogramować jakieś proste reakcje np. na zderzenie, ale ogólnie taka kosiarka jeździ na ślepo.

Co innego, jeśli wyposażymy ją w autonomiczny system sterowania. Zestaw kamer będzie zbierał informacje z otoczenia, a sztuczna inteligencja będzie analizowała je i interpretowała otaczającą rzeczywistość. Na tej podstawie system będzie decydował, gdzie pokierować urządzenie.

Kosiarka autonomiczna będzie poruszać się tak, jak gdyby kierował nią człowiek. Tylko że nie ma tam człowieka. To jest produkt czwartej rewolucji przemysłowej.

Co z tego wynika przy wyborze zawodu?

To jest ogólny kierunek, w którym zmierza przemysł. Już teraz mamy w bankach sztuczną inteligencję, która podejmuje decyzje w sprawie klientów. W wielu infoliniach możemy porozmawiać z robotem, który rozumie naszą mowę i odpowiada na proste pytania. Na ulicach pojawiają się co jakiś czas samochody jeżdżące bez udziału kierowcy.

Tego typu technologii będzie coraz więcej. Właśnie taka rzeczywistość będzie wpływała na powstające miejsca pracy. Szukając zawodów przyszłości, wiemy już, gdzie szukać.

Czy będzie jeszcze miejsce na pracę dla człowieka?

Pojawia się oczywiście pytanie, czy roboty i programy komputerowe nie zastąpią człowieka we wszystkim? Czy będą jeszcze istniały miejsca pracy?

Szacuje się, że zapotrzebowanie na specjalistów wzrośnie. Ktoś w końcu będzie musiał konstruować te urządzenia, programować ich sztuczną inteligencję, a ponadto serwisować. Ludzie nie przestaną być potrzebni, ale będą potrzebni gdzie indziej.

Powstaną całkowicie nowe zawody. Można już zgadywać, że będzie duże pole do popisu dla specjalistów od: uczenia maszynowego, blockchain oraz big data.

Jak przygotować dzieci na pracę w takiej rzeczywistości?

Wygląda na to, że chcąc dobrze wykształcić nasze dzieci, musimy je przygotować na nieznane. Podstawową umiejętnością będzie więc elastyczność, czyli umiejętność dopasowywania się do zmiennych warunków.

Częściowo pokazały to ograniczenia rządowe w czasie pandemii. Przetrwały te firmy, które wykazały się pomysłowością, jak zmienić swoją ofertę i podejście do klienta. Wydaje się, że wobec nadchodzących zmian, to była tylko rozgrzewka.

Kolejną umiejętnością jest nieśmiertelna zdolności do logicznego myślenia. System edukacji niejednokrotnie przyzwyczaja dzieci do myślenia schematycznego, rozwiązywania zadań według klucza. Na rodzicach spoczywa obowiązek nauki myślenia.

Pozostaje jeszcze ogólna zaradność życiowa – umiejętność podejmowania wysiłku w celu osiągnięcia celu. Jeśli chcemy przygotować dzieci do pracy w przyszłości, kierujmy je właśnie w tę stronę.

Jak nauczyć tego dziecko?

Tutaj mam złą wiadomość: tego nie da się nauczyć. Nie posadzimy dziecka przed sobą i nie będziemy powtarzać:
– Bądź zaradny. Rozumiesz? Za-ra-dny bądź. Powtórz.
To nie działa.

Nie da się nauczyć, ale da się pokazać przykładem. Dzieci obserwują rodziców, czy tego chcemy, czy nie. Głównie, kiedy nie chcemy, ale już trudno.

Jeśli rodzic wciąż podejmuje nowe działania, uczy się nowych rzeczy, wykazuje się elastycznością, logiką i chęcią podejmowania wysiłku, dziecko będzie to obserwowało. A jeśli powinie nam się noga, będzie obserwowało ze zdwojoną uwagą, co mówimy, kiedy pojawiają się trudności.

Jak zatem zaszpanować przed własnym dzieckiem?

Jest jedno zajęcie, które wymaga wszystkich najważniejszych cech i które doskonale wyćwiczy logikę, zaradność, elastyczność i koci spryt. Chodzi o bycie przedsiębiorcą (czyli dosłownie: podejmowanie się jakiegoś przedsięwzięcia).

Rodzice prowadzący własną działalność (choćby dodatkowo, poza etatem) dysponują wspaniałym narzędziem nie tylko dla własnego rozwoju, ale też dla rozwoju dzieci.

Jeśli masz chęć dowiedzieć się, jak rozpocząć własną działalność w Internecie, niemal bez kosztów, choćby w ramach wieczornego hobby, pobierz darmowego e-booka: Brama do biznesu. Opisałem tam wszystkie podstawowe problemy, z którymi przyjdzie Ci się zmierzyć.

Wystarczy, że zapiszesz się na mój newsletter, a e-book powędruje do Ciebie automatycznie. A czytając newsletter, poznasz Zenka, który bardzo nieudolnie próbuje prowadzić własną firmę. Ponadto raz w tygodniu wyślę Ci propozycję artykułów o prowadzeniu działalności, a czasami zaproponuję zakup książki z naszego wydawnictwa.

Zapis na newsletter

Shopping Cart