Nie klikaj tu!

Zenek rano należy do przyrody nieożywionej. Tak można go opisać jednym zdaniem. Zwykle jest dość wysoki, ale rano jest tylko długi. Na co dzień chciałby zmieniać świat, ale nie rano. Rano chciałby spać.

Uważa, że to nieludzkie, żeby o siódmej nad ranem wstawać do pracy. Jakim trzeba być okrutnym człowiekiem, żeby wymyślić budzik! Niektórzy mogą być dumni ze swoich wynalazków, które pomagają, leczą, ułatwiają życie. Jaka złośliwość popchnęła jednego człowieka do wynalezienia budzika?

Nie zgadniesz, co wymyślił!

Zenon postanowił zmienić świat. Żeby nie było – na lepszy. Mówiąc dokładniej: na taki bez budzików. Skoro dało się je wymyślić, musi dać się też „odwymyślić”… czy jakoś tak. Tu zaczęły się drobne schody, bo z myśleniem jest trochę jak z wizytą w toalecie. Nie zawsze się chce i trzeba czekać na dobry moment. Chodzi o to, że mózg musi chcieć z nami współpracować.

– Mózguuu! – zawołał bezradnie Zenek.
– Bez Facebooka nie wstaję – jego szare komórki lubiły stawiać warunki, a Facebook z rana był zwykle jednym z tych warunków.
– Może dzisiaj spróbujemy wziąć się od razu do roboty, mam ważny problem do rozwiązania – Zenek próbował negocjować warunki współpracy.
– Nie! – argumenty mózgu zdawały się silniejsze i trudne do obalenia.

W pewnym momencie dało się słyszeć cichy głos serca Zenka.
– Czy ja mogę poprosić trochę kawy, bo niebezpiecznie wzrósł mi poziom krwi w kofeinie?
– A czy ja mogłabym poprosić bez tej kawy, wszystko mnie od niej boli – odrzekła wątroba.
Kiedy tak wnętrzności Zenona prowadziły wzajemną konwersację, jego kiszki przygrywały marsze i inne wesołe melodie, ponieważ Zenek zapomniał z tego wszystkiego o śniadaniu.

Pierwsze problemy

Minęło kilka godzin i powoli zbliżał się już wieczór. To była ulubiona pora mózgu. Poprawiał mu się wtedy humor i czasem zdawało się, że nie jest już tak cyniczny, jak z rana na Fejsie.

– Dobrze, jaki masz problem dla mnie na dzisiaj? – powiedział niemal uroczystym głosem do Zenka.
– Chcę się pozbyć budzików na świecie. Musimy wymyślić, jak zakazać ludziom ich używania.
– Ale ludziom nie można niczego zakazywać… – powiedział z zadumą mędrzec mózg.
– Jak to nie?! Jak możesz tak mówić! Chcesz mi zniszczyć świat?! – dopytywał się Zenek.
– Jeśli będziesz wszystkich do wszystkiego zmuszać, o ile nawet ci się to jakoś uda, ludzie będą jak roboty. Będą po prostu wykonywali twoje instrukcje, jak program komputerowy. To jest zaprzeczenie idei człowieka. Człowiek jest istotą wolną.

Zapadła chwila ciszy po tak podniosłej wypowiedzi, aż w końcu wyrwało się serce:
– To prawda! Nie możesz zmuszać ludzi do wyrzucenia budzików, nawet, jeśli budziki są złe.
Najważniejsze organy Zenona wydawały się być zgodne. Tylko wątroba nic nie powiedziała, bo była zajęta trawieniem tłuszczów nasyconych.

– No to jesteśmy w czarnej… rozpaczy – podsumowało sytuację jelito grube, które znajduje się w końcowej części przewodu pokarmowego i z tego względu jest całkiem dobre w podsumowaniach trudnych sytuacji.

Olśnienie!

Wnętrzności Zenka czekały w skupieniu na jego reakcję.
– Dobra, nie zmuszamy… To na którą mam nastawić budzik, bo już późno?
– Zaczekaj, możemy zrobić tak, żeby producenci sprzętu elektronicznego po prostu nie chcieli produkować budzików.
– I ty to trzymasz w sobie? Mów szybko, jak to zrobić!
– Ale najpierw chwila na TikToka, dobra?
– Nie! – krzyknęli wszyscy demokratycznie.

Tak więc mózg zaczął swój wywód.
– Producenci mogą produkować, co chcą, teoretycznie. Ale oni tak naprawdę nie produkują tego, co chcą.
– Tylko co? – wtrąciło się serce, które trochę się pogubiło i zaczęło mimowolnie pikać z niecierpliwością.
– Produkują to, co ludzie chcą kupić. W przeciwnym wypadku nie mieliby kupców na swoje produkty.
– I wtedy byliby w czarnej rozpaczy – wtrąciło się jelito grube, które lubiło wrzucić czasem jakieś podsumowanie.
– Właśnie tak – kontynuował mędrzec mózg – dlatego wystarczy zachęcić ludzi, żeby nie kupowali budzików i wtedy nikt nie będzie ich produkował. Wtedy nawet nie da się kupić budzika, bo ich nie będzie.

Wszyscy pogrążyli się w zadumie, aż nagle wypaliła wątroba.
– A można zrobić też tak, żeby nikt nie produkował kawy?
Ale to pytanie przeszło jakoś tak bez echa. Bo wszyscy myśleli o tym, jak zachęcić ludzi, żeby nie kupowali budzików.

Zaleciało edukacją

– To co, zmuszamy ludzi, żeby nie lubili budzików? – zaproponował nieśmiało Zenek.
– Nie, edukujemy ludzi – odpowiedział stanowczo mózg.
– Czy edukacja, to inna forma zmuszania? – zapytało serce.
– W szkołach czasem tak, ale nie we wszystkich – odpowiedział mózg.
Na temat takich szkół zabrało głos jelito grube. Co powiedziało, to powiedziało. Nie będę powtarzał wszystkiego.

W końcu mózg mógł mówić dalej.
– Prawdziwa edukacja, to inspirowanie, pokazywanie dobrych, sprawdzonych rozwiązań, zachęcanie do rozwijania własnych pomysłów.
– No, a jakbyś to tak rozwinął w kierunku budzików, proszę? – niecierpliwił się Zenek.
– Możemy pokazywać ludziom, że świat bez budzików jest piękniejszy. Możemy pokazywać, jak my żyjemy bez budzika. To będzie inspiracją dla innych, aż w końcu stanie się to modne. Tymczasem używanie budzika stanie się staromodne.
– Bez budzików ludzie nie będą potrzebować kawy, żeby się obudzić! – dodała wątroba na znak poparcia dla inicjatywy.

Zenek wraz z jego bogatym życiem wewnętrznym postanowili założyć czasopismo. Nazwą je: „No Time”, jako alternatywa dla znanego tygodnika „Time” i w odwecie przeciwko pomiarom czasu. Wszyscy byli szczęśliwi. W tym momencie wydawało się, jakby gdzieś spomiędzy chmur odezwał się chór o głosie czystym jak kryształ. Ale okazało się, że to tylko jelito grube westchnęło z ulgą, wyrzucając z siebie nagromadzone ciśnienie.

Uprzedzałem – nie klikaj tu!

Widzisz, uprzedzałem, żeby tu nie klikać. Teraz już wszystko wiesz. No… prawie wszystko. Powyższa historia jest po to, żeby pokazać obrazowo misję naszego wydawnictwa. Nie, nie walczymy z budzikami. Ale chcemy zmieniać świat.

Powiem krótko: budziki to podatki, a producenci budzików to rząd. Nie jeden, konkretny rząd, ale ogół władzy państwowej, która zmienia się z biegiem lat. Podatki, to nie tylko podatek dochodowy, ale suma wszystkich składek, obowiązkowych ubezpieczeń, akcyz, ceł, danin i VAT-ów… Dlaczego rząd zabiera tak dużo podatków (ponad 50% tego, co zarabia każdy człowiek)? Bo ludzie tego chcą. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, ludzie domagają się większych podatków, ponieważ domagają się większych dodatków socjalnych.

Rząd, podobnie jak producenci budzików, podąża za oczekiwaniami ludzi. Bo inaczej nikt by na rząd nie głosował. Tymczasem ludzie chętnie przyjmują pieniądze „za darmo”, zamiast samodzielnie je zarabiać. Dlatego rząd zabiera pieniądze ludziom przedsiębiorczym, żeby dać je tym, którzy je chętnie przyjmują. A że przedsiębiorców jest mniejszość, a chętnych do „pieniędzy socjalnych” – większość, to wyniki głosowania wychodzą zawsze podobnie i rządy rozwijają politykę zmierzającą powoli w kierunkach socjalistycznych.

Potrzebna jest inicjatywa oddolna, a robimy to tak.

  • Nie bawimy się w politykę i nie obalamy rządów… (na miejsce jednych przyjdą inni, też realizujący oczekiwania społeczne, które można streścić słowami: dodatki socjalne, więcej dodatków socjalnych).
  • Dlatego zmiany w gospodarce chcemy inicjować oddolnie, w formie edukowania społeczeństwa.
  • Edukowanie dotyczy zaradności biznesowej, ma pokazywać, że kto chce dodatkową kasę, może ją sobie zarobić on-line.
  • Dodatkowo, żeby nauka była „strawna” dla jak najszerszej części społeczeństwa, ubieram ją w hasło: „Biznes to gra”. Chcę pokazać, jak bawić się biznesem on-line, jak traktować go jako grę strategiczną, jak budować strategię, niczym z klocków Lego i bawić się ich parametrami.
  • Liczba osób w Polsce, które mogą prowadzić działalność w sieci, jest porównywalna z osobami z prawem jazdy (podobna trudność i wyzwanie). To duża grupa społeczna. Nie wszyscy muszą być przedsiębiorcami „na pełny etat”, niektórzy będą tylko „dorabiać”. Ale ich sposób myślenia będzie przedsiębiorczy.
  • I oni wszyscy będą wyborcami… Wierzę, że taka oddolna zmiana myślenia jest dobrym sposobem na zmianę gospodarczą. Więcej przedsiębiorców wytworzy więcej wartości na rynku i mogą zmienić się społeczne oczekiwania wobec rządów.

Kupując nasze książki, nie tylko płacisz za produkt o określonej wartości, ale wspierasz krzewienie przedsiębiorczości. Tym samym, razem z nami, zmieniasz świat. Żeby nie było – na lepszy. Mówiąc dokładniej: na taki z mniejszymi podatkami.

Jak poznałem Zenka?

Poznaliśmy się z Zenkiem kilka tygodni temu. Po prostu wpadł mi do głowy, kiedy przygotowywałem newsletter dla mojego wydawnictwa. Uznałem, że wymyślę go do końca i opiszę jego absurdalne pomysły. Tak się poznaliśmy i tak już zostało. Zenek jest pełen sprzeczności. I pełen wnętrzności. I pełen pomysłów tak dobrych, jak bardzo mu one nie wychodzą. Próbuje założyć swój własny biznes i… delikatnie mówiąc, uczy się na błędach.

Ostrzegałem, żeby tu nie klikać. A teraz ostrzegam po raz kolejny: nie zapisuj się na mój newsletter. Jeśli to zrobisz, poznasz Zenka. Co tydzień opisuję jego krótką przygodę (materiał niedostępny nigdzie indziej). Twoja głowa będzie pękać od wiedzy z darmowych artykułów, a czasami będziesz kuszony do kupna jakiegoś e-booka. Mało tego, zaraz po zapisaniu się otrzymasz darmową książkę z przeglądem wszystkich zagadnień, jakie trzeba rozwiązać, zaczynając sprzedaż w Internecie. Zapisujesz się na własną odpowiedzialność.

Tomek z E-Wydawnictwo.pl

Zapis na newsletter

Shopping Cart